Wspólna przyszłość rodzeństwa w firmie zaczyna się od uzgodnienia ról i odpowiedzialności. Równy podział udziałów może wyrażać równe traktowanie dzieci, ale nie rozstrzyga, kto będzie zarządzać przedsiębiorstwem. Rozdzielenie tych spraw pozwala przygotować współpracę i zostawić każdemu przestrzeń na własny rozwój.
Dwa równe udziały blokują decyzje
Przy dwojgu dzieci i podziale po połowie żadna strona nie ma większości. Dopóki rodzeństwo się zgadza, nikt tego nie zauważa. W pierwszym poważnym sporze o inwestycję, o wypłatę zysku albo o zatrudnienie kogoś z rodziny okazuje się, że firma nie ma mechanizmu rozstrzygania. Nie ma sporu do wygrania, jest tylko stan zawieszenia, i trwa on tak długo, jak długo trwa konflikt.
Przy trojgu dzieci sytuacja bywa gorsza, nie lepsza. Dwoje przegłosowuje jedno, a to jedno zostaje w spółce jako mniejszościowy wspólnik z pełnym poczuciem krzywdy i pełnym zestawem uprawnień kontrolnych. Praktyka doradcza jest tu zgodna: najtrudniejsze sprawy sukcesyjne to nie te, w których ktoś dostał za mało, tylko te, w których wszyscy dostali tyle samo.
Sygnał ostrzegawczy
Jeżeli w rozmowie o podziale pada zdanie „oni się na pewno dogadają”, to jest to zdanie o relacjach, a nie o strukturze właścicielskiej. Dogadają się albo nie, natomiast dokumenty spółki mają działać w obu przypadkach.
Pytania, które trzeba rozdzielić
Większość konfliktów bierze się z tego, że nestor odpowiada na trzy różne pytania jedną decyzją o podziale udziałów. Te pytania to:
Kto zarządza? Kto podejmuje decyzje operacyjne i przed kim odpowiada za wynik. To pytanie o kompetencje i o chęć, nie o kolejność urodzenia.
Kto jest właścicielem? Kto ma udziały, głos na zgromadzeniu i prawo do zysku. Właścicielem można być, nie pracując w firmie ani jednego dnia.
Kto ile dostaje? Pytanie o wartość, którą każde z dzieci wynosi z majątku rodziny. Nie musi być zaspokojone udziałami w firmie.
Rozdzielenie tych trzech pytań jest całą treścią pracy doradcy sukcesyjnego w takiej sprawie. Kiedy są rozdzielone, okazuje się zwykle, że rozwiązań jest więcej niż jedno.
Warianty, które nie kończą się paraliżem
Udziały nierówne, wyrównanie poza firmą. Dziecko, które prowadzi firmę, obejmuje wyraźną większość. Pozostałe dostają nieruchomości, portfel inwestycyjny albo spłatę rozłożoną w czasie. To rozwiązanie najczęściej działające i najczęściej odrzucane emocjonalnie w pierwszej rozmowie.
Udziały równe, ale głosy nierówne. Umowa spółki może przewidywać udziały uprzywilejowane co do głosu przy zachowaniu równego prawa do zysku. Każde z dzieci ma tę samą korzyść majątkową, a decyzje ma kto podejmować.
Rozdzielenie własności od zarządu. Rodzeństwo pozostaje współwłaścicielami, natomiast zarząd trafia w ręce jednej osoby albo osoby spoza rodziny, z jasno opisanym zakresem swobody i progami spraw wymagających zgody wspólników.
Wyjście jednej ze stron. Czasem najuczciwszym rozwiązaniem jest wykup udziałów przez to z dzieci, które chce prowadzić firmę. Wtedy najważniejsza jest metoda wyceny, uzgodniona zawczasu, a nie w trakcie sporu.
Klauzule, o które warto zapytać doradcę
Mechanizm rozstrzygania patowego głosowania, sposób wyceny udziałów przy wyjściu wspólnika, prawo pierwszeństwa nabycia, ograniczenie zbycia udziałów poza rodzinę oraz zasady zatrudniania członków rodziny. Każda z tych rzeczy jest tania, gdy jest pisana na spokojnie, i bardzo droga, gdy jest pisana w trakcie konfliktu.
Jak wyrównać temu, kto nie dostał firmy
To najczęstsza przeszkoda w rozmowie i zarazem ta, która ma najwięcej rozwiązań technicznych. Wyrównanie może przyjąć postać innych składników majątku, spłaty rozłożonej na lata, polisy na życie nestora wskazującej to dziecko jako uposażone albo świadczeń wypłacanych z majątku zgromadzonego poza spółką.
Trzeba przy tym pamiętać o zachowku. Rozporządzenie majątkiem za życia nie usuwa roszczeń pominiętych spadkobierców automatycznie, a darowizny bywają doliczane do substratu zachowku. To jest miejsce, w którym doradca sukcesyjny kieruje sprawę do radcy prawnego i nie rozstrzyga jej sam.
Rozmowa, której nie da się pominąć
Żaden z powyższych wariantów nie zadziała, jeżeli rodzeństwo dowie się o nim z testamentu. Decyzja podjęta bez rozmowy zostawia po sobie nie tylko spór o majątek, ale też przekonanie, że rodzic wiedział lepiej i nie uznał za stosowne zapytać.
Rozmowa ma zwykle trzy części: co nestor zamierza, dlaczego tak, i czego każde z dzieci samo by chciało. Ta trzecia część bywa najbardziej zaskakująca. Regularnie okazuje się, że dziecko typowane na następcę wcale nie chce prowadzić firmy, a to, które nikomu nie przyszło do głowy, czeka na taką propozycję od lat.
Sukcesja nie jest dokumentem podpisanym u notariusza. Dokument jest dopiero jej zapisem. Sukcesja to zgoda rodziny na to, co w tym dokumencie stoi.
Stan prawny i zastrzeżenie
Opracowanie ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani podatkowej w indywidualnej sprawie. Każdy stan faktyczny wymaga odrębnej analizy, a przepisy oraz praktyka organów ulegają zmianom. Przed podjęciem decyzji skontaktuj się z doradcą wpisanym do rejestru Izby.
Opracowanie z uwzględnieniem praktyki mediacyjnej.